|
|
"królowa rzeka...czeka..."
2012.05.09 20:55
|
słucham juz tej płyty i muzyki od ponad tygodnia...jest taka
że chciało by się nad wodę...ale nie plażować...posiedzieć,podumać,pomilczeć...
niekoniecznie samemu...
nad rzekę...
jestem trochę zdezorientowany...szukając znalazłem dwie okładki,dwie nazwy zespołów
a muzyka ta sama :)
FOREIGN FIELDS - "ANYWHERE BUT WHERE I AM " (2012)

lekka folkowa nuta
z prawie niesłyszalną nutą elektroniki...
w tej płycie nie można sie nie zakochać...
w rzece mieści się cały smutek przemijania
|
|
Komentarzy:
12
|
|
"ptaki śpiewają po północy..."
2012.05.01 00:47
|
gorąco dziś było niczym na pustyni...
a teraz...a teraz robię coś czego jeszcze nie robiłem...siedzę w fotelu w ciemnym ogrodzie...
laptop na kolanach (mam zasięg)...w słuchawkach Chmara Winter...

CHMARA WINTER
jest dużo dobrej nowej muzyki...niestety mimo bogactwa YouTube nie wszystko czego słucham
da się tu muzycznie zilustrować...niestety
ELECTRIC GUEST - "MONDO" (2012)
słucham...nie raz nawet nie chce mi się szukać skąd dany zespół pochodzi...ak długo gra...itd...
lenia mam...

pewne jest jedno..."Mondo"...to wymarzona
płyta na nadchodzące ciepłe majowe dni...
taki majowy feeling :)

wyróżniający się wokal...
chłodno się robi...
a majowymi pozdrowieniami
|
|
Komentarzy:
15
|
|
"powietrza...powietrza..."
2012.04.23 22:11
|
ja pamiętam...miałem 15 lat...
rok 1986...katastrofa promu kosmicznego Challanger...
rok 1986...wybuch reaktora nr 4 w elektrowni jądrowej w Czarnobylu...
jakiś rok temu przedstawiałem wam projekt BLACK GLASS i płytkę "HOLY RAIN"...
można sobie przypomnieć tutaj
podobało się Wam...Chemiczny nawet płytkę zakupił...
a dziś kolejna płytka Mirrormana...koncept album zainspirowany wydarzeniami w Czarnobylu...
Mirrorman & She.xist – “In the Fog”

Dochód ze sprzedaży albumu zostanie przekazany organizacji Chernobyl Children International, która pomaga rodzinom w radzeniu sobie ze skutkami tragedii.
teledysk wart obejrzenia
a muzycznie...wielki kunszt Mirrormana...w triphopowych pejzażach nie ma sobie równych...
świetny wokal She...
i jak zwykle nastrój...
|
|
Komentarzy:
10
|
|
"pięknie gorzka pigułka..."
2012.04.19 16:22
|
ta muzyka sunie,płynie leniwie niosąc ze sobą potężny ładunek emocji...
żal...gorycz...smutek...gorzka melancholia...
mimo tego nie jest to muzyka dołująca...
TINDERSTICKS - "THE SOMETHING RAIN" (2012)

nie jest dołująca...jest refleksyjna
taka która niesie pozytywne przesłanie...
ta brytyjska grupa muzyczna powstała w 1991 w Nottingham...jest to ich dziesiąta płyta...
Stuart Ashton Staples urzeka swoim głosem...

wszystko na tej płycie jest tak proste,że aż piękne...
saksofon,wiolonczela,psychodeliczne brzmienie klawiszy,
czasem ostre szarpnięcie strun gitary...
|
|
Komentarzy:
18
|
|
"wszędzie dobrze...ale..."
2012.04.11 22:15
|
słucham dziennie paru płyt...staram się słuchać nowych dla mnie rzeczy,bo przecież jak wielu
z Was lubię niespodzianki...mam w zanadrzu kilka dobrych rzeczy...
DEEP SEA DIVER - "HISTORY SPEAKS" (2012)

zespół pochodzi z Seattle i tak naprawdę to nie wiem czy "Historię" są ich debiutanckim albumem...
nie trawię Florence & The Machine (mam tak po drugiej ich płycie) ale Deep Sea Diver świetnie
zatykają pustkę po rudej...

...........................................................
a teraz też coś z nowej debiutanckiej płytki...THE LUMINEERS - "THE LUMINEERS" (2012)
namnożyło się ostatnio dużo zespołów
o FOLKOWYM zacięciu...taka moda
a THE LUMINEERS...brzmi fajnie...
i takim HO...HEY...wiosny nie wystraszymy...
HO...HEY
|
|
Komentarzy:
18
|
|
"po tak cienkim lodzie..."
2012.04.03 21:22
|
chciałoby się napisać...ahoj...hallo jestem...
ale nic z tego...wpadam tylko na chwilę...zostawiam ślad...bo chyba trochę mnie nie będzie
niedługo święta...dla mnie ten czas zacznie się już jutro po pracy...
a więc czeka mnie tak jak co roku kwietniowy,świąteczny wyjazd nad morze...
i chwile wytchnienia,spokoju i miłego wypoczynku...
fajnie...zaopatrzyłem się w dwie dobre książki (jedną z nich są "Nielegalni" pana Severskiego...
jeny Polak potrafi napisać powieść która może konkurować z "Millenium")
no i co tu dziś muzycznie zostawić...
ta płyta jest zaskoczeniem...wielkim i po polsku jest...
czy było coś takiego w polskiej muzyce?
UL / KR - "UL / KR" (2012)

płyta ma tylko 22 minuty
jest jedną z najlepszych jakie słyszałem...
prosto z Gorzowa...za projekt odpowiada Błażej Król
były lider Kawałka Kulki...

świetne teksty i muzyka genialna...
zapętlona strasznie...jeny jak to lubię...
trochę może czerwone Aya RL...
........................................
i jeszcze taka ciekawostka...
Damon Albarn...człowiek z muzycznym ADHD...
nie tak dawno pisałem o projekcie DRC MUSIC...
a tu mamy kolejny...
ROCKET JUICE & THE MOON (2012)
Rocket to afrobeatowa supergrupa
Albarn...Tony Allen...Flea...
dużo funku i czarnych rytmów
sam Albarn już w maju wydaje solową płytę...
wystawia w lipcu swoją operę i nagrywa z Blurem nową płytkę
a więc wszystkiego dobrego na święta...i tak ogólnie
pa...znikam
|
|
Komentarzy:
11
|
|
"dm...skoki w bok..."
2012.03.29 22:20
|
kto by pomyślał,że jeszcze kiedyś...razem...
założyli kiedyś zespół...nagrali płytę i rozstali się w 1981...by ponownie po trzysiestu latach
razem stworzyć coś co obydwoje mieli w głowie...
VCMG - "Ssss"
niby taki artystyczny "skok w bok"...
Vince Clark i Martin Gore spotkali się po latach...bynajmniej nie po to by uczestniczyć w projekcie
Depeche Mode...tylko po to by dać upust swoim muzycznym fantazją

i kto by pomyślał
trzeba spojrzeć prawdzie w oczy...
VCMG nagrali świetną płytę techno...
Od początku Clark i Gore zapowiadali, że wspólne dzieło będzie wyrazem ich miłości do muzyki techno. I rzeczywiście – album zatytułowany lakonicznie "Ssss" przynosi dziesięć kompozycji utrzymanych w tej stylistyce. Ale jest to techno, jakie zapamiętaliśmy z początku lat 90. – proste, surowe, zgrzebne i monotonne. Tu nie ma miejsca na żadną finezję
.............................
22 maja swoją premierę będzie miała nowa płyta Soulsavers "The Light the Dead See"...
wokalnie swego głosu użyczy projektowi Dave Gahan...

Gahan & Soulsavers
nie mogę się doczekać...
|
|
Komentarzy:
12
|
|
"my name is Johny..."
2012.03.25 00:06
|
pytam się dziś - "Johny co sprawia,że niektóre zespoły są bardziej popularne od innych"
a Johny nie wie...on się nie zna...on ma tylko szorstki smak...
jak to się dzieję,że niektórzy nagrają trzy płyty i mają status gwiazdy...a niektórzy zostają
w cieniu...
mają już na swoim koncie trzy płyty...a ta trzecia całkiem gorąca...
THE MACCABEES - " GIVEN TO THE WILD" (2012)
tak sobie pomału układam...i wiem na pewno tego koncertu przegapić nie mogę!!!
pięknie się zapowiada tegoroczne lato
a ten występ muszę zaliczyć...
nawet gdyby się pokrywał z Franzami...
sorry ale kolesie są chyba lepsi...
a ich nowa płyta wykracza poza indie granie...

singlowy "Pelican"
taki okres,że gitarki nadają rytm
a Johny mówi...-"tylko pamietaj o przestawieniu zegarka"!!!
|
|
Komentarzy:
14
|
|
"animal life..."
2012.03.20 11:12
|
wiem...wiem...mało mnie tu...ale nie zarywam nocy a w dzień ciąglę coś...
dziś coś czego mało tu ostatnio...czyli dobrego gitarowego grania...
więc wziąłem na warsztat kilka świeżych płyt które nie leżały na półce z elektroniką...
i padło na...
SHEARWATER - "ANIMAL JOY" (2012)
to amerykański band który w dorobku ma już osiem płyt...a muzyka na pograniczu rocka i folku...
są gitary...melodia...przytup...i ballady...

i jest też świetna okładka...
"Insolence"
obłędny jest ten numer...świetna rockowa ballada...
a może tak mi się wydaje bo odeszłem trochę od takiej
muzyki...
jet też na YouTube też streem całego albumu...dla zainteresowanych...
a ja spróbuję wpaść do was wszystkich póżnnym wieczorem...miłego
|
|
Komentarzy:
15
|
|
"śniadanie na trawie..."
2012.03.14 19:37
|
może to nie jest jeszcze ten czas by śniadać na trawie...ale wszyscy czekamy na wiosnę :)
w ten klimat wiosenny może nas przeniesć okładka pewnej płyty...
a czy muzyka...no cóż sam nie wiem...

CLARK - "IRADELPHIC"
nowy album tego brytyjskiego producenta związanego z wytwórnią Warp ukaże się już
niedługo...
przyznam się,że dla mnie to najbardziej przystępna płyta Chrisa Clarka...choć może mniej skoczna i połamana od poprzednich

dla mnie płyta trafiona na ten czas...
i będzie się liczyć...bo dobra jest strasznie :)
|
|
Komentarzy:
10
|
|
"deus..."
2012.03.11 01:32
|
dEUS
Belgijska formacja "dEUS" zachwyca swych fanów - zarówno, jak i świeżych słuchaczy - innością brzmienia, indywidualnego dla owego zespołu alternatywno-rockowego dźwięku. Swe niewyczerpane możliwości, starał się ujarzmić podczas koncertu we wrocławskim Firleju 7 marca.

"Hałas to za mało" - określenie te wymawiane przez sporą liczbę koncertowych odbiorców, z pewnością jest dobrym podsumowaniem, a zarazem doskonałym początkiem omawiającym występ dEUS. Tom Barman - wokalista formacji - ukazał wszystkim przybyłym, w wykwintny , zharmonizowany, jak i dynamiczny sposób klasę śpiewania, nawiązanego kontaktu z publicznością. Przykładem opierającym te stwierdzenie, jest sytuacja, w której Barman przedrzeźnia mimiką ciała ochroniarza, zalecającego, aby widownia nie używała lamp błyskowych..
Najświeższy album "Keep You Close" został wykonany brawurowo. Każdy centymetr brzmienia, każdy dreszcz przepływający przez nutę melodii, wyzwolił w publiczności uczucie prawdziwego nieujarzmienia, dzikości krzyku krzepiącego się w ich gardłach, napełniających się coraz to większą ilością mocy, (nad)ludzkich emocji. Utwór "The End Of Romance" został zapamiętany jako delikatny erotyk, wyzwalający w nas prawdziwą burzę ambitnych uczuć, skropionych dawką wrzeszczących ciał. Nie zabrakło również twórczości z poprzednich albumów.. "The Architect" poderwał w trybie natychmiastowym wszystkich znajdujących się w klubie - podłoga również w kilku miejscach zdawała się uczestniczyć w owym wydarzeniu. "Bad Timing" wdarł się z odrobiną nienasyconej dramaturgii na sceny Firleja. Bezbłędna rola skrzypiec, w kilku momentach nadszarpywała pierwszoplanowość Toma, pokazując kosmiczne manewry smyczkiem.

Wokalista dEUS odziany w szarpiącą się odcieniami koszulę, jak i biały kombinezon na wzorzec lekarskiego kitla, w doskonały sposób wmieszał się w atrakcyjny klimat posklejanych dźwiękami wizualizacji. Natomiast gitarzysta skrapla to wszystko żrącym spokojem, tykającej jednakże pod przykrywką bomby, mającej wdać się zaraz w wielką eksplozję.
Porwana w wir twórczości publiczność, podkreślała w każdej nucie wartość koncertu belgijskich muzyków. Całość była niczym teatr, widowiskiem indywidualnym w pewnej cząstce dla każdego widza. Magia świateł, przeplatających się z chrypą gardeł, odurzała niebiańsko mokre ciała przybyłych, spragnionych wodą zespołu, będącej rozdawaną w połowie koncertu. O owych doznaniach można by zapisać setki kartek, jednakże chemia wytworzona tamtego wieczoru, do dziś wisi w powietrzu, czuję jej zapach..
.................................
no cóż...choć na wyciągnięcię ręki miałem wejściówki na obydwa koncerty dEUS w Polsce...
to ze zwykłego lenistwa nie skorzystałem z nich...są jednak osoby którym się chciało...
dziękuję Joannie (nauzyka) która podzieliła się swoimi wrażeniami z koncertu,
mi wystarczy tylko żałować swojego lenistwa
|
|
Komentarzy:
8
|
|
"spokoju...uśmiechu..."
2012.03.08 19:17
|
KOBIETA JEST MUZYKĄ

kiedyś Sinead O'Connor śpiewała,że nie chce być kobietą niczyją...!!!
wszystkiego dobrego...
|
|
Komentarzy:
6
|
|
"promise..."
2012.03.04 16:35
|
bardzo długo wyczekiwany debiut...po serii nagrań dostępnych w necie i Epek jest już...
NINA KRAVIZ - "NINA KRAVIZ" (2012)
Ta piękna...urodzona na Syberii dziewczyna przebojem wdarła się do pierwszej ligii
europejskich Dj-ów...
miałem obawy czy ten album nie będzie zlepkiem przypadkowych nagrań...jednak nie :)
sama płyta jest od początku do końca przemyślana...pełna energii...kobiecej zmysłowości...

"Lover or Go"
i jeśli ktoś po przesłuchaniu poprzedniego nagrania stwierdzi,że to zwyczajne umpaumpa :)
to radzę przesłuchać następny fragment...
"Fire"
Nina Kraviz ubrała swoje dźwięki w bardzo atrakcyjną formę. Sączy z głośników muzykę tak wystylizowaną, że będącą praktycznie modowym dodatkiem czy też eleganckim meblem zapełniającym pustkę w pokoju. Góruje forma, ale kto nie lubi sobie postawić czegoś ładnego w zasięgu, w tym przypadku, ucha.(niezal)
a kto chce więcej...to powyżej teledyski do utworu "Ghetto Kraviz"
|
|
Komentarzy:
12
|
|
"ziemia hałaśliwego szeptu..."
2012.02.25 12:02
|
nie...nie zapadłem w sen zimowy...tak poprostu mam lenia na pisanie...
a dziś...
A WHISPER IN THE NOISE - "TO FORGET" (2012)
A Whisper In The Noise, to projekt muzyczny rockowego kompozytora West Thordsona. Grupa znana jest z ciemnego brzmienia, jak również ich efektownych występów na żywo. Unikając bardziej tradycyjnego korzystania z gitary lub ciężkich klawiatur, instrumenty w Whisper In The Noise to m.in. wiolonczela, skrzypce, róg francuski, keyboard, gitara basowa i perkusja.

"All My"....mój ulubiony
grupa znana jest z "ciemnego" brzmienia..."To Forget" to już piąty album w ich dyskografii

................................................................................................................
BON IVER...byłem pewny,że w tym roku zawita do Polski...obstawiałem OFF Festival i ku
mojej ucieszę pomyliłem się...Bon Iver zdobywca tegorocznej nagrody Grammy za najlepszy
album alterantywny zagra na Openerze...
sesja dla 4AD
bardzo kameralna...i zajebista
|
|
Komentarzy:
16
|
|
"składanka rivermana..."
2012.02.17 21:17
|
nie słyszeliście...no bo gdzie?...
GANG COLOURS - "THE KEYCHAIN COLLECTION"
pod tym pseudonimem ukrywa się nie jaki Will Ozanne,pochodzi z Southampton...
w zeszłym roku wypuścił Epkę a teraz przychodzi czas na debiut płytowy...

bardzo podoba mi się okładka tej płyty...
tak bardzo współgra z zawartością...
"To Repel Ghost"...od tego utworu nie mogę się uwolnić

ponoć gość uwodzi swoją muzyką
oceńcie sami...
sam nie wiem czy mogę napisać,że czuję się
uwiedziony :)
........................................................................................................................
nie wiem czy traktować to jako niespodziankę...może bardziej jak nowość!!!
a więc dla wszystkich którzy odwiedzają tego bloga przygotowałem małą porcję muzyki...
trwa ona prawie 80 minut...można śmiało zgrać sobie na płytkę i słuchać...lub trzymać
na swoim dysku...
większość utworów przewinęła się tu na blogu...
całość tej składanki odzwierciedla stan mojego ducha w chwili jej składania...utwory muszą
następować po sobie właśnie w takiej kolejności...:)
link do płyty znajdziecie po prawej stronie...ściągnijcie sobie...
mam nadzieję,że żadnych problemów technicznych nie będzię...
p.s.
opinię mile widziane...jeśli to wypali...będą następne...niekoniecznie takie refleksyjne jak ta...
a ja znikam...będę wzmacniał przez weekend komputer...
|
|
Komentarzy:
16
|
|
"z londynu...z manchesteru..."
2012.02.13 19:18
|
nie czekałem...nie spodziewałem się...nie myślałem,że będzię aż tak dobrze...
w zeszłym roku to zespół Metronomy był taką kopalnią przebojów ich piosenki z albumu
"English Riviera"...doskonale łączyły elementy elektroniki,rocka i melodyjnych piosenek
jednak i ten rok...będzię miał taką płytę...
WE HAVE BAND - "TERNION"

pierwszy singiel z płyty
"Where Are Your People"
skojarzenia z Metronomy
nasuwają się same
bardzo dobra płyta...dodać trzeba,że ta trójka Anglików swoją płytę
nagrywała w domu...zresztą coraz więcej artystów tak robi...

"Watertight"
p.s. mało mnie tu...obiecuję poprawę w odwiedzaniu was...
ale w zamian szykuję niespodziankę...może już niebawem...
|
|
Komentarzy:
11
|
|
"poszukuję świeżości..."
2012.02.10 00:41
|
choć noc juz dawno zapadła to...nie będzię muzyki do poduszki...nie będzię też straszenia co nie znaczy,że nie będzię krzyków,wrzasków,podskoków,
dziś raczej coś na wasze DZIEŃ DOBRY...
"The Guardian" pisze, że to będzie najlepszy debiut tego roku!!!
DJANGO DJANGO - DJANGO DJANGO (2012)
i choć to debiut to kładzie na łopatki większość zeszłorocznych wydawnict alternatywnego gitarowego brytyjskiego grania...bo to jest powrót do korzeni...do początków brit rocka...

"Waveforms"
murowany przebój...jak nic rzuca się na uszy
Są takie płyty, kiedy ktoś mówi Tobie: "to jest dobre", a ty się krzywisz, próbując ukryć rozczarowanie: "Dobra może być, ale muszę przesłuchać jeszcze kilka razy" - odpowiadasz, aby odwrócić uwagę.
W przypadku tej płyty, wciągasz się w mgnieniu oka i jesteś ich. A takich albumów trzeba szukać!...w24

a więc na wasze Dzień Dobry...
może być do porannej gimnastyki...
skaczcie,tańczcie...

śpiewajcie...
"Default"...niezły odlot
|
|
Komentarzy:
16
|
|
"księżyc w nowiu..."
2012.02.07 01:18
|

tego utworu chyba nie muszę przypominać "Goodbye" z ostaniej,zeszłorocznej płyty Apparata...
a dziś zajmiemy się pewną młodą damą która wokalnie wspierała Ringa w tym utworze...
zadebiutowała w 2009 roku...a tak pisano o jej debiucie
"Kobieta, w której walczy dziewczynka z potworem, jest dziś chyba jeszcze bardziej pociągająca niż pożądany niegdyś melanż świętej i ladacznicy. Intrygująca kombinacja niewinności i mroku. Słodycz i strach. Wiedzą o tym twórcy horrorów, że nikt lepiej nie straszy niż mała dziewczynka. Tak konstruuje swoją sceniczną tożsamość Anja Plaschg, 19-latka z Wiednia debiutująca rewelacyjnym albumem 'Lovetune for Vacuum'. Nawiedzony głos i klasyczny fortepian (trochę elektroniki). Krucha, blada, delikatna, młodziutka artystka wyciąga z mrocznych jak piwnica Fritzla zakątków austriackiej duszy (nad którą pastwić lubili się akcjoniści, Jelinek i Bernhard) ponure opowieści..."
SOAP & SKIN

"Sleep"
z debiutanckiego albumu
"Lovetune For Vaccum"
przyznam się,że słuchając Anji wychodzi mi momentami gęsia skórka...nie wiem
czy to ten fortepian...jej głos...czy te szmery w tle sprawiają że mam wrażenia
ze za moimi plecami czai sie COŚ...

"Thanatos"
już 10 lutego ukaże się nowy mini-album Anji..."Narrow"

z nowej płyty
tą nową płytę otwiera przepiękny utwór "Vater'
niestety nie ma jeszcze pocztówki dźwiękowej
z tą piosenką...postaram się póżniej...
nie jest to może muzyka łatwa w odbiorze
ale jakże piękna
no i zawsze jakaś alternatywa by nie kupować Lany Del Rey :)
|
|
Komentarzy:
15
|
|
"wszystko co najlepsze..."
2012.02.03 15:44
|
"-Ty,Fred pamiętasz coś z wczorajszego dnia? " - spytał Jack kolejny raz polerujący swój rewolwer.
Słońce już stało wysoko na niebie a oni siedzieli na ławce.
"-nic a nic,nie wiem nawet gdzie jesteśmy...wiem tylko,że były chyba jakieś tańce irlandzkie...i że śmierdzi gnojem"- Fred spoglądał
na lśniący flet leżący mu na kolanach...
"-czy ja wam kiedyś opowiadałem historię tego instrumentu?-"oczy Freda zalśniły...
"-setki razy..."- z pobliskiej stodoły dobiegł głos Nicka..." -znamy już to na pamięć...powiedz lepiej czy Ty na tym flecie potrafisz grać"
"-no wiesz...co jak co ale z fletem to ja umiem się obsługiwać i robię to z przyjemnością "- obruszył się Mercury
"-Nick,a co Ty tam robisz w tej stodole...śmierdzi!!! "- zawołał Jack...
"-szczotkuję swojego osiołka...o zwierzaka trzeba dbać "-dobiegł głos ze stodoły...
"-Jack,a gdzie jest reszta?...Jim,no i kobietki...wiesz ja tam pruderyjny nie jestem ale te jego swawole,no i ta czarna..."
"-o wilku mowa...idą..."- Jack skinął głową
otworzyły się drzwi pobliskiego baraku...z którego wyszedł półnagi Jim a zanim...Alison,Laetitia,Tarja i półprzytomna czarna jak smoła Skye...
gdy już wszyscy się wygodnie rozsiedli...z wyjątkiem Skye która od razu usnęła...
"-no cóż zapowiada się długi dzień...nie możemy tak długo się lenić "- oznajmił Nick...
"-trzeba się zabawić "- rzekł Jim wciągając biały proszek...
"- o nie, już mamy dosyć..."- jęknęła Laetitia...
"- mów za siebie zdziro" - warknęłą Alison - "ja tam bym jeszcze chciała"
"-spokojnie dziewczyny,z mojej strony nic wam nie grozi "-powiedział Fred..."- możemy dziś znów potańczyć...albo zabawić się w upiora w operze,
albo w gwiezdne wojny albo w Bonda... "
"-mam lepszy pomysł...zróbmy coś co robimy najlepiej...zróbmy muzykę i nagrajmy płytę"- rzekł Cave
zapadła cisza...Jack skinął głową i zakręcił bębenkiem rewolweru...
w scence wzięli udział...
-Fredie Mercury
-Jack White
-Nick Cave
-Jim Morisson
-Alison Moshart
-Skye Edwards
-Tarja Turunem
-Laetitia Sadier
flet został wypożyczony od Iana Andersona...a rewolwer od Clinta Eastwooda
i na tym powinienem zakończyć moją recenzję albumu który się teraz ukazał...
albumu który jest jednym z najlepszych jakie dotąd słuchałem
PEPE DELUXE - "QUEEN OF THE WAVE "

PEPE DELUXE
nie znałem dotąd...więc muszę się cofnąć do
ich poprzednich płyt
pochodzą z Finlandii

szkoda,że nie ma więcej fragmentów tego krążka na YT
jeśli będziecie mieli okazję sięgnijcie po niego bez wachania
|
|
Komentarzy:
11
|
|
"dirt..."
2012.01.30 21:55
|
niby całkiem spokojnie wyłapuję wieści...KTO...KIEDY...i GDZIE...zagra...
konkurencja festiwalowa jest spora,lista jest długa...odwiedzają nasz kraj coraz to nowe zespoły...
te najbardziej oczekiwane...oraz te co lubią wracać...
i niby już postanowiłem gdzie się pojawię...gdy nagle w moje plany wdarł się niepokój...
padła nazwa która zelektryzowała mnie...i pojawiła się myśl...to może być koncert życia!!!
bilety na ich koncerty sprzedają się z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem...
nagrywali z nimi Liam Gallagher, Iggy Pop, Paul Weller, Bobby Gillespie...czy Hope Sandowal
znana z ostaniego albumy Massive Attack (Paradise Circus)...
pojawią się na najlepszym średniej wielkości europejskim festiwalu...bo za taki został
uznany Katowicki OFF
DEATH IN VEGAS...

elektronika czy gitarowy rock?
po tym zespole można się spodziewać wszystkiego...

koncertowa próbka...
oj rodzą się dylematy...
|
|
Komentarzy:
7
|
|
"trzeżwość umysłu..."
2012.01.28 21:12
|
jak ja lubię pisać tu i dawać muzykę...myśląc że tego nie znacie...a potem czytać,że i owszem...
CYESM - "WEIRD STORIES"
20 stycznia miała swoją premierę nowa płyta francuskiej formacji Cyesm

tej płyty zdecydowanie najlepiej słuchać w całości...tak jest skonstruowana...ta jest zbudowane
na niej napięcie...genialnie się jej słucha i gdy się kończy zostaje niedosyt...

nu-jazz....trip hop...downtempo...
płyta w sam raz na takie wieczory
jak ten...
|
|
Komentarzy:
13
|
|
"odliczanie..."
2012.01.25 01:15
|
Blog muzyczny niejakiego Rivermana znalazł się w czarnej dupie :) dosłownie
bo sam już nie wiem...dziś miałem chęć go skasować tak na znak protestu przeciwko ACTA...
póki co...
GRIMES - "VISION"
Trzecia studyjna płyta projektu Grimes (Claire Boucher) ukaże się 12 marca 2012 roku nakładem 4AD, które postanowiło zaopiekować się młodą kanadyjką po wysłuchaniu jej fonograficznych debiutów ze stycznia i września 2010.

"Oblivion"

kolejny singiel..."Genesis"
hmm...bardzo ciekawe...
a swoją drogą jak tak patrzę to Claire bardzo mi przypomina
młodą Sinead O'Connor...
no i trochę mi orientem pachnie
|
|
Komentarzy:
17
|
|
"pieśń..."
2012.01.20 21:39
|
nie pozostało mi nic innego jak uzupełnić poprzednią notkę jeszcze jedną piosenką
The Internet...klip został wypuszczony przez OFWGKTA dopiero dziś a że zazębia
się z poprzednim teledyskiem "Cocaine" więc

"Fastlane"...równie jak nie bardziej kontrowersyjny
............................
a żeby tak szybko nie kończyć to może jeszcze Pieśń Natalii :)
ZOMBY jedna z obecnych gwiazd wytwórni 4AD...(to się porobiło...)
gdybym miał wybierać numery roku...
ten utwór byłby pewnie gdzieś niedaleko
miłego weekendu
|
|
Komentarzy:
6
|
|
"internet jak narkotyk..."
2012.01.18 22:49
|
starałem się unikać jakichkolwiek muzycznych podsumowań minionego roku...
przecież jest jeszcze tyle nieodkrytej muzyki...
jedną z płyt wydanych pod koniec roku która mogła namieszać w wielu podsumowaniach
jest płyta
THE INTERNET - "PURPLE NAKED LADIES"
faktem niezaprzeczalnym jest to,że najlepiej słucha się tej płyty po spożyciu większej dawki
alkoholu...bynajmniej nie czerwonego wina...
wydawnictwo firmowane przez kolektyw kolektyw Odd Future Wolf Gang Kill Them All...
zawsze w każdym przypadku wywołuję zamieszanie na rynku muzycznym...

klip bardzo kontrowersyjny...
w zielonej koszulce to połowa tego duetu...
Syd the Kid która również udziela się wokalnie...
Ze względu na swój mocno syntetyczny, narkotyczny klimat wciąga w pełni, ale tylko wtedy, gdy poświęcimy jej całą swą uwagę i wyłapiemy wszystkie producenckie smaczki.

"She Dgaf"
trudno mi się uwolnić od tego utworu...
|
|
Komentarzy:
14
|
|
"number one..."
2012.01.15 01:51
|
już od dwóch tygodni się zastanawiam czy dać tu tą muzykę...czy Was nie wystraszę...
taka bardzo niszowa...ja tam się zasłuchuję...ale czy tutaj?
Nie wystartowałem w konkursie na "Bloga Roku" i nigdy nie wystartuje...
ale jak się okazuję są również i inne plebiscyty równie ważne a zbiegiem czasu mogą stać się bardzo prestiżowe...a co najważniejsze nie trzeba w nich nic robić...żadnego głosowania...
żadnych esemesów...wystarczy,że jednoosobowa kapituła przyzna Ci tytuł...
i tym oto sposobem zostałem!!!
CZOŁOWYM BLOGOWYM ONANISTĄ
(dla zainteresowanych komentarz pod poprzednią notką)
czy się cieszę...jasne...choć jestem trochę zawiedziony...czekałem na ten tytuł jakieś
dwadzieścia parę lat temu ale co się odwlecze...
więc skoro wyszło szydło z "WORKA"...jako onanista powinienem napisać z "ROZPORKA"...
to teraz nie mam już nic do stracenia...
ANDY STOTT - "PASSED MY BY / WE STAY TOGETHER"

według portalu NowaMuzyka
jest to najlepsza płyta 2011 roku
„atmosfera narkotycznej mary powoduje przejście całej armii mrówek po plecach. Jest to bowiem muzyka odczuwana całą fizycznością, więcej – wywołująca reakcje psychosomatyczne. Gęste jak smoła i równie rozciągliwe „slo-mo techno”, zwolnione do około 105 bpm, miażdży swoją intensywnością, klimatem i wizjonerstwem. Wybitnie czarna muzyka” ...fragment z nowejmuzyki

dla mnie miód na uszy
a przy okazji obok na zdjęciu onanista po przejściach
a teraz sami musicie zdecydować...muza straszna...onanista blogowy...
ale jeśli zdecydujecie się nadal tu bywać...i czasami się obnażać (dotyczy kobiet)...
Chemiczny nie musi i bez tego jest zajebisty...
więc jeśli naprawdę będziecie tu bywać pamiętajcie...
"było onanistów wielu...ale CZOŁOWY JEST TYLKO JEDEN..."
|
|
Komentarzy:
19
|
|
"stukopuki..."
2012.01.10 01:05
|
póki sen nie przyjdzie...cisza...żadnych stukopuków...
póki sen nie przyjdzie...czekam
musiała przyjść na boso...bezszelestnie usiadła w pokoju obok,tam gdzie klawisze

" Najsilniejszy smak
Najgłośniejszy upadek
Głowa pełna myśli...
Znalazłam dla Ciebie komin
W środku kopalni węgla
Akurat starczy miejsca w środku dla Twoich rąk..."
DILLON - "THIS SILENCE KILLS"
nie widzieć...nie czuć smaku...nie dotykać...

Dominique Dillon de Byington
"Tip Tapping"...jeden z hitów minionego roku
to już kolejny wieczór...noc z Dillon...perfekcyjny głos...niebanalne teksty
i wszystko to co dzieję się wkoło sprawia że "This Silence Kills" to jedna z najlepszych
kobiecych płyt 2011 roku

"From One To Six Hundred Kilometers"
chyba najlepszy moment płyty
przyszła boso...odchodzi na obcasach...dziwne
|
|
Komentarzy:
16
|
|
"hipotermia uczuć..."
2012.01.02 22:38
|
Czy czeka nas w tym roku zagłada? Czy wierzyć w przepowiednie Majów?
Wszystko wskazuję,że tak...no przecież wystarczy wyjrzeć przez okno,
zimno jak diabli a ma być jeszcze zimniej. No niby pamiętamy takie mrozy,
ale jeśli wierzyć prognozą na -25 się nie skończy...z każdym dniem słupek rtęci ma spadać
o całe 5 stopni...-30...-35...-40...w połowie miesiąca MRÓZ ma osiągnąć swoje apogeum
-75...dla nas to katastrofa...klęska...paraliż...destabilizacja...
a najgorsze jest to,że nikt tak naprawdę nie potrafi nam powiedzieć jak długo ma potrwać
ten kataklizm...i czy jest jakaś szansa na przeżycie?
póki co topnieją zapasy wszelkiego opału...ze sklepowych półek znika wszelaki towar...
i pomyśleć,że tacy Majowie to przewidzieli...
przewidział to również Daniel Lopatin który stworzył soundtrack do tych wydarzeń...
do swoich sampli pociął na małe kawałki reklamy z lat 80 i 90 ubiegłego stulecia...
wyszła z tego melancholijna,apokaliptyczna muzyczna wizja końca świata...
ONEOHTRIX NEVER POINT - "REPLICA"

Hipotermia wpływa na zdolność właściwej oceny sytuacji. Łatwo przeoczyć moment, kiedy tracimy orientację i wtedy musimy liczyć na inne osoby, które mogą zauważyć nasze irracjonalne zachowania i spowolnione reakcje. Jeżeli oziębianie postępuje dalej, dezorientacja przechodzi w zobojętnienie, szczególnie niebezpieczne ponieważ ofiara przestaje interesować się własnym losem.

Stadium wyczerpania, gdy temperatura centrum ciała wynosi 27-34 °C, ustaje drżenie z zimna, pojawia się kurczowe drętwienie mięśni, oddech staje się wolniejszy i bardziej powierzchowny, występują przerwy w oddychaniu, zwalnia również tętno i pojawiają się zaburzenia rytmu, zanika odczuwanie bólu, następuje apatia, człowiek zapada w sen, poniżej temperatury 30 °C następuje utrata przytomności i całe ciało staje się zimne...
a może lepiej nie wygladać teraz za okno...jeśli się nie ma do kogo przytulić i ogrzać...
|
|
Komentarzy:
12
|
|
"happy new year..."
2011.12.31 17:38
|
a więc...
Było to ostatniego dnia w roku. Na gałąź drzewa, na której siedział kruk, przyleciała sójka.
- Wiesz, dzisiaj postanowiłam, że wybiorę się za morze - powiedziała.
- Być może polecisz za morze - odpowiedział kruk z uśmiechem. - To samo mówiłaś w zeszłym roku i dwa lata temu.
- Ale tym razem będzie inaczej.
- Słuchaj sójko, noworoczne postanowienia mają wielką moc, ale trzeba do nich podchodzić z szacunkiem. Uczyń postanowienie, ale pomyśl także, co możesz poświęcić, żeby je zrealizować. Kiedy tak zrobisz i dotrzymasz zobowiązania, poznasz sprawczą siłę wszechświata.
a więc...życzę Wam takich postanowień dzięki którym będzię lepiej,radośniej,spokojniej,
szcześliwiej...

a muzycznie...
jeden z ważniejszych hitów tego roku...
i chyba M83 będzię moim pierwszym koncertem
w nadchodzącym nowymm roku
|
|
Komentarzy:
6
|
|
"wytrawny jestem..."
2011.12.27 22:29
|
ja jeszcze świętuje...
przeglądam podsumowania...słucham stu najlepszych numerów sklepu internetowego
BLEEP i raczę się czerwonym winem...spijam resztki :)
cały jestem dziś wytrawny...więc i muzyka wytrawna...taka dla koneserów...
THUNDERCAT - "THE GOLDEN AGE OF APOLACYPSE"

"Is it Love"
jestem wprost oczarowany...
jedna z najpiękniejszych piosenek tego roku
Przy pierwszym zetknięciu z płytą obejmuje nas spokojny
nastrój tych nagrań, ale im dłużej się ich słucha, tym bardziej oszałamia bogactwo produkcji, idealnie płynny bas oraz elektronika dozowana delikatnie i nienachalnie. Jakby tego było mało, Bruner ma jeszcze aksamitny głos i potrafi odśpiewać nastrojową jazz-funkową balladę, przy której pannom nogi miękną. Zresztą nie ukrywajmy, przy całej płycie też.

jazz...soul...blues...
to wszystko poplątane
Stephen Bruner (thundercat)...jest
ściśle związany z Flying Lotusem...
a co tam...
wytrawna muzyka poświąteczna...
|
|
Komentarzy:
11
|
|
"czterdzieste spotkanie z mikołajem..."
2011.12.22 20:53
|
widzę,że już spływają życzenia świąteczne...
więc to jest dobry chyba moment...
Dawno temu za polami i łąkami mieszkał sobie chłopczyk.
Ciągle się do wszystkich uśmiechał, bez względu na okoliczności, które czasami były niezbyt radosne.
Kiedyś babcia zapytała go:
- Jak to robisz, że tak się ciągle promiennie uśmiechasz?
- Ja jestem pomocnikiem Świętego Mikołaja.
- A to ciekawe.
- No. I mam za zadanie obdarowywać każdego swoim uśmiechem. Bez okazji. (bajki małego bajarza)
i tego wam życzę...obdarowujcie uśmiechem swoich bliskich...tych których mijacie gdzieś
po drodzę...a w końcu siebie samych :)

piękny ten teledysk
Wesołych Świąt, Wesołych Świąt
Niech każdy Twój Noworoczny sen się...
|
|
Komentarzy:
24
|
|
"ty...on...my...wy...ja..."
2011.12.18 14:17
|
Dziś coś specjalnie dla WAS...coś specjalnie dla MNIE...
bo przecież jest niedziela...bo przecież już za tydzień będą ŚWIĘTA
bo przecież za dwa tgodnie NOWY ROK...
a MY...a JA...lubimy przecież taką wysmakowaną muzykę...lubimy się nią delektować...
dziś dwóch gości o których jeszcze kilkanaście dni temu nie miałem pojęcia...
a teraz lecą sobie na przemian...jeden przez drugiego
................................
ROBIN FOSTER - " WERE DO WE GO FROM HERE"

dla tych co uważnie obejrzeli teledysk
już pewnie wszystko jasne :)
Robin sobie gra,smuci na gitarce...dobre gitarowe granie...a wokal...
o wokalu nie wspomnę bo to przecież jasne i oczywiste

już trzy razy miałem na żywo przyjemność oglądać
i słuchać śpiew tego gościa...
a sama płytka Robina Fostera...dobra jest
....................................................................................
LOW ROAR - "LOW ROAR"
czytałem bardzo krótką recenzję tej płyty po której chyba nie trzeba się zastanawiać czy po nią
sięgnąć...
Radiohead + Sigur Ros

nic dodać nic ująć...
to debiut tego islandczyka pod pseudonimem Low Roar kryje się Ryan Karazija...

z samą gitarą też sobie radzi...
niedziela...spokojnie jest
|
|
Komentarzy:
17
|
|
"ah congo..."
2011.12.15 17:19
|
Jest taki muzyk z ADHD...takim muzycznym ADHD...wszędzie go pełno,głowa pełna pomysłów...
Blur...Gorillaz....The Good, The Bad & The Queen...
wszystko czego sie nie tknie jest świetne...a im starszy tym lepszy :)
DRC MUSIC - "Kinshasa One Two"

Album „Kinshasa One Two”, nagrany podczas pięciodniowego pobytu kolektywu DRC Music w Kinszasie, przez prezentowanie nietypowych rozwiązań kompozycyjnych oraz brzmieniowych, a także osoby zaangażowane w jego stworzenie, powstał w celu nadrzędnym – by skierować uwagę opinii publicznej na kryzys humanitarny, który w ciągu czterech lat pochłonął życie dwóch milionów obywateli Demokratycznej Republiki Konga.

5 dni w Kongo a powstała naprawdę zajebista płytka
super rytmy...super muzycy...super producenci
z Albarnem na czele...
ale gdzież tam w tle pobrzmiewają nuty Goryli...
Afryka oczami pokolenia wychowanego na DJskich manipulacjach, muzyce rave oraz trip-hopie jest jednym wielkim roztańczonym organizmem. Przebojowo melodyjny rap, wprawnie przełożony hip-hopowymi bitami powstałymi na bazie elektroniki i folklorystycznego instrumentarium, egzystuje tu obok skomplikowanych struktur rytmicznych wygrywanych na endemicznej odmianie ksylofonu – mbili, a plemienne zaśpiewy naturalnie zlewają się z tanecznie podrygującymi aerofonami sprawującymi się nie gorzej, niż sekcje dęte w twórczości Jamesa Browna. Od rytualnych modlitw gęsto obsianych elektroniką („Ah Congo”), przez warczące gitarą basową ludowe improwizacje („Respect Of The Rules”), a kończąc na szalenie przebojowych klimatach world music („K-Town”) DRC Music daje się poznać jako grupa pomysłowa, pomyślnie przeszczepiająca swoje pomysły do czarnych melodii. Głos Albarna przyjdzie nam usłyszeć jedynie w otwierającym album utworze „Hallo” i w sumie bardzo dobrze, gdyż dzięki temu jego sława nie przytłacza egzotycznego dorobku kulturowego, jaki wręcz wylewa się z głośników podczas słuchania.
...................................
pamiętacie Niedodźwięki?
i kryjącego się za tym projektem Mateusza Boruszczaka

nowa Epka nosi tytuł
"Szybki strumień widoków zza szybki "
do ściągnięcia tutaj
oceńcie sami...ja tam kibicuje
|
|
Komentarzy:
15
|
|
"sleep..."
2011.12.13 00:52
|
cały czas się poganiam...bo przecież niedługo koniec roku...
więc powinienem przyśpieszyć bo przecież tyle tych tegorocznych płyt...
np.
THE DO - "BOTH WAYS OPEN JAWS"
To druga płytka tego francusko-fińskiego duetu składającego się z Pana D czyli Dana Lev’yego oraz Pani O czyli Olivii Merilahti.Zawsze ta druga płyta jest wyznacznikiem bo albo zespół
utrzyma poziom albo poleci w dół na łeb na szyję...
w tym przypadku zdecydowanie poziom utrzymany...mało tego,moim zdaniem
płyta lepsza...choć może mniej piosenkowa...może więcej eksperymentów...

"Too Insistent"
Warto wspomnieć, że większość materiału na płytę była nagrywana nocą...co nie zawsze
znaczy,ze ma być spokojnie i melancholijnie...

"Slippery Slope"
odjazd...the do
...............................
niedługo koniec roku...a następny!!!
następny muzycznie będzię jeszcze lepszy
ja już czekam na kilka płyt...i na parę koncertów...
ale jeszcze chyba nie będę zdradzał :)
|
|
Komentarzy:
10
|
|
"czasem deszcz...czasem słońce..."
2011.12.08 20:01
|
myślałem,że jestem mocny...przynajmniej byłem!!!
tak naprawdę nie pamietam kiedy kaszel...kiedy katar...
no i doczekałem się...
a na rozgrzanie kubek ciepłego mleka...i...
THE BLACK KEYS - "EL CAMINO"
Przeszliśmy długą drogę, żeby znaleźć się tu, gdzie teraz jesteśmy - mówi perkusista Pat Carney - To wspaniale mieć 30 lat i robić muzykę ze swoim najlpeszym przyjacielem. Doświadczyliśmy już wszystkiego w swojej karierze, od jeżdżenia tysiące kilometrów, żeby grać dla trzech osób, do zdobycia Grammy.
Jeden z najlepszych amerykańskich zespołów alternatywnych...6 grudnia wypuscił swoją
nową płytkę...i jest MOC...

"LONELY BOY"
i wcale nie uważam,że się sprzedali...mimo,że piosenki melodyjne to jest wszystko
to co na poprzednich płytach...żywiołowość...kawał dobrego rockndrolla...
miejscami folkowo,bluesowo...

"SISTER"
El Camino to świetna płyta, która z pewnością jest w stanie przekonać do siebie nawet tych pesymistów, którzy będą tęsknili za czasami, w któych Black Keys grali dla 10 osób. Siła tego zespołu polega jednak na tym, że nawet w momencie największej sławy trzymają się jednej, żelazną zasady: być wiernym sobie.
teraz wypada tylko czekać...na dawno wyczekiwany koncert w Polsce...
|
|
Komentarzy:
16
|
|
"gdy dusza śpi..."
2011.12.04 01:20
|
W twych oczach widzę odbicie moich.
I chyba zanika gdzieś wszystko, co znałem.
Prawda kryje się głęboko.
Mamy tyle żywotów, ile kłamstw i wyuczonych fragmentów rozszczepionych osobowości.
Nie pamiętam już twego imienia.
DALE COOPER QUARTET & THE DICTAPHONES - "METAMANOIR"
Moje oczy uciekają przed strachem
Mój umysł chce się przede mną zamknąć
Serce umiera z głodu, a dusza spogląda pytająco
Tańczmy, bawmy się, radujmy
Raz jeszcze przeżyjmy wspomnienia
I tak nikt mnie nie usłyszy, bo któż miałby słuchać
Jestem zupełnie sam...

A cisza zwiastuje burzę...
|
|
Komentarzy:
14
|
|
" ..."
2011.11.29 19:41
|
no cóż ryzykuję dziś strasznie...już niedługo nikt nie będzie chciał mnie odwiedzać...
nikt nie będzie chciał słuchać muzyki polecanej przeze mnie!!!
a może nie powinienem pisać,że Ci panowie są ze Szwecji?
PALLERS - "THE SEA OF MEMORIES"

bardzo plastyczna muzyka...
przy takiej muzyce odpoczywam
i co tu pisać...nie mam informacji o tym projekcie ale muzyka broni się sama...

koniecznie na słuchawkach...
i co jeszcze? hmm...zimno
brak mi tytułu już do tych skandynawskich dźwięków :)
obiecuję...że już niedługo będzie z wykopem...
|
|
Komentarzy:
18
|
|
"wolna ja ptak..."
2011.11.25 19:05
|
rok 2011
współpracowała...no właśnie z kim? Prince,Lenny Kravitz,Alanis Morissette,The Rolling Stones,
Herbie Hancock i długo by wymieniać...w swoim dorobku ma już chyba 10 albumów
a ten najnowszy wpisuję się w to co za oknem...
MESHELL NDEGEOCELLO - "WEATHER"

Ndegeocello - w języku suahili oznacza
"wolna jak ptak"
śpiewa,komponuje
gra na gitarze,perkusji,keyboardzie...
urodzona w 1868 w Berlinie...na stałe
osiadła w Waszyngtonie...

do posłuchania w jesienno-zimowe wieczory
rok 1991
cofamy się o 20 lat...

Massive Attack - "Unfinished Sympathy"
takie były początki...a jak się tego słucha...
tak ciepło się robi...
Jak dusza bez umysłu
jak ciało bez serca
tęsknię za każdą tą częścią
Massive Attack ma naprawdę dobre teksty...
rok 2011
a dlaczego cofneliśmy się do 1991 i do piosenki "Unfinished Sympathy" ?
bo 20 lat temu powstaje piosenka...w tym samym klimacie
EMELI SANDE

"Heaven"
na tą panią trzeba zwrócić uwagę
pochodzi ze Szkocji i jej pierwsza płyta
ma się ukazać w lutym 2012 roku
|
|
Komentarzy:
12
|
|
"skania..."
2011.11.21 21:25
|
trzy mocne...takie sypane...kilka z automatu (ale czy takie można nazwać kawą)...
jedną rozpuszczalną...
a że Szwedzi też tyle kawy piją? i mają klopsiki...
i setka do śledzika...
Kocham całą Skandynawię...a muzycznie ubóstwiam...
i chociaż Szwedzi w przeciwieństwie do chłodnej norweskiej muzyki...preferują delikatny,
wręcz miękki pop (ale też z elementami elekroniki) to uwielbiam...
JONATHAN JOHANSSON - "KLAGOMUREN"

31 lat...wrodzona skromność a w muzyce wszystkie smaczki Skandynawii...
Johanssen bardzo swobodnie bawi się swoim głosem, będąc przy tym raczej nieśmiałym kochankiem, niż zawadiackim maczo. Jednak nieśmiałość tkwi raczej w formie, niż w treści. Ograniczając się w śpiewaniu tylko do szwedzkiego i tylko do Szwecji, muzyk jest całkowicie pewny tego jak i o czym śpiewa, co w połączeniu z jego językiem macierzystym sprawia, że bardzo ciężko porównać go do któregokolwiek artysty ze starego kontynentu.

"Stockholm"
a więc uczmy się języka szwedzkiego...czytajmy szwedzkie powieści kryminalne...
nigdy nie dowiemy się kto zabił Laure Palmer...
nigdy nie dowiemy się kto zabił Olofa Palmego...
|
|
Komentarzy:
11
|
|
"za dziesięć minut trzynasta..."
2011.11.18 23:27
|
mam jeden weekend w miesiącu wolny...TAK...to jest ten weekend...
dziś będzie inaczej...bo pomyślałem sobie,że co pewien czas zajmiemy się jakimś
wybranym tekstem piosenki...
czas wolny...imprezy...spotkania z przyjaciółmi...lub relaks i odpoczynek w domowym zaciszu...
często sięgamy wtedy po alkohol...
czas wolny to także dla mnie słuchanie muzyki...
i tu pojawia się problem bo wyczytałem że do danej muzyki można pić tylko taki a nie inny
alkohol...albo nie można pić słuchając byle czego...takie zależności...
a więc nową BJORK można słuchać tylko pijąc czeskiego Pilsnera...
a Portishead i Massive Attack tylko przy ginie...
a Princea mieszając Redbulla z wódką (koniecznie Finlandią)
klikając na poniższy obrazek możecie się dowiedzieć o tych wzajemnych zależnościach

DRINKIFY.org
czyli w tym wypadku trzeba się pilnować by w dany wieczór słuchać tylko jednego
wykonawcy bo wtedy można nieźle namieszać
i oby to się nie kończyło tak jak w tym teledysku...

ku przestrodze...
Massive Attack - "Live with me"
a tak na marginesie...czy ktoś mógłby mi wytłumaczyć czy ten teledysk pasuję do tekstu piosenki...
Massive Attack - "Live with me"
To bez znaczenia,kiedy się zmienisz
Muszę przetrwać, żyjesz i uczysz się
Wciąż myślę o Tobie kochanie
Przez światło świtu
Błękit północy...dzień i noc...tęsknie za Tobą.
Wciąż myślę o Tobie, kochanie
Doprowadza mnie to niemal do szaleństwa,
Przyjdź i żyj ze mną.
Wszystko jedno, Wygrany czy Przegrany
Jeśli urodziłaś się dla kłopotów,
Żyjesz zmartwieniami.
Wciąż myślę o Tobie kochanie,
Widzisz, doprowadza mnie to niemal do szaleństwa
Nic nie jest w porządku, kiedy nie ma Cię tu
Oddałbym wszystko co mam, by mieć Cię blisko siebie. Napisałem list do Ciebie, starałem się wyjaśnić Ci to wszystko.
Ale Ty po prostu nie wierzysz, że jestem uczciwy.
Wciąż myślę o Tobie kochanie.
Plany i schematy,nadzieje i obawy
Utracone marzenia, wszystkich tych lat.
Wciąż myślę o Tobie kochanie
Żyjącej przy mnie.
Wciąż myślę o Tobie kochanie,
To sprawia, że chcę [hoooo, hooo]
Nic nie jest w porządku, kiedy nie ma Cię tu
Oddałbym wszystko co mam, by mieć Cię blisko siebie. Napisałem list do Ciebie, starałem się wyjaśnić Ci to wszystko.
Ale Ty po prostu nie wierzysz, że jestem uczciwy.
Wciąż myślę o Tobie kochanie.
Wciąż myślę o Tobie kochanie
Chcę byś żyła ze mną.
Wciąż myślę o Tobie kochanie
Chcę byś żyła ze mną.
no i było inaczej...życzę wszystkim udanego weekendu...
ps. alkohol szkodzi zdrowiu ...(ale pomaga w życiu?)
|
|
Komentarzy:
15
|
|
"tata a marcin powiedział..."
2011.11.15 01:01
|
ani sie spostrzegłem a tu już tyle czasu wisi i straszy Was "obiad w Dywitach"...
no cóż byłem zajęty konsumpcją rogali marcińskich...ponoć 400 ton poszło...
ale już ani jednego przez cały rok...jak pomyślę o białym maku...szlaban na rogale
NEW LOOK - "NEW LOOK"
Za dużo informacji to nie mam...wiem,że z Kanady...
wiem,że małżeństwo (brak informacji czy zgodne)...no i że to ich debiut...
a sama muzyka...gdyby tak połączyć dwie fajne płytki tego roku SBTRKT i Little Dragon
to właśnie NEW LOOK a jak jeszcze dołożymy trochę lat osiemdziesiątych,łącznie z tamtejszą
atmosferą,ubiorem i fryzurami...

"The Ballad"
bardzo dobra płytka,świetna muzyka okraszona fajnymi elektronicznymi smaczkami...
z soulowym zacięciem...
oj będzie wysoko w moim rocznym rankingu...

"Numbers"
w przciwieństwie do rogali...tej muzy chce więcej
i więcej...
|
|
Komentarzy:
12
|
|
"polak potrafi..."
2011.11.08 22:42
|
pamiętacie Piętnastkę? tak dobrze przyjeliścię "Dalię"
dziś również coś niesamowitego...coś od czego nie mogę się oderwać...coś rodzimego...
"Twarde, elektroniczne bity osadzone w organicznej strukturze. Rozedrgana trąbka wybrzmiewa wspólnie z chropowatymi skreczami. Techniczna dokładność splata się z jazzowym wolnomyślicielstwem i hip-hopową bezkompromisowością. Każdy ich koncert to continuum dźwiękowe.
KiRk - "MSZA ŚWIĘTA W BRĄSWALDZIE"
coś dla miłośników elektroniki,bitów,sampli i jazzu

„Msza Święta w Brąswaldzie” to materiał ze wszech miar wyjątkowy. Jeszcze nikt nie potraktował tak muzyki technoidalnej. Ciągła improwizacja wywiedziona z prostych struktur buduje klimat niepokoju. Ta płyta powstawała na koncertach i próbach. To zapis tego, co urodziło się po dwóch latach, gdy na początku był tylko jeden dźwięk.
|
|
Komentarzy:
14
|
|
"na nową skłądankę..."
2011.11.07 00:59
|
minimum słów...
DJ CAM - "SEVEN"
Laurent Daumail – francuski DJ i producent muzyczny, którego styl bazuje na instrumentalnym hip-hopie i trip-hopie z bardzo wyczuwalnym wpływem jazzu.
Dyscografia tego pana jest piorunująca...a tegoroczna płyta bardzo dobra...

"Swim"
w tym utworze wokalnie udziela się
Chris James (Stateless)
i teledysk taki...prawie jak Gabriel :)
kogo nie urzekła poprzednia piosenka...

to może ta z Nicolette
"Love"
płyta pełna jest smaczków...

a tak się zaczyna ten spacer wśród palm...
"California Dreamin"
|
|
Komentarzy:
14
|
|
"między..."
2011.11.02 19:19
|
nie piszę o nowym popowym Colplay(z Rihanną)...o świetnej nowej cybernetycznej "Biophili" Bjork...o rudej Florence The Machine...nie piszę...
i nie napiszę...
staram się pisać o wykonawcach mało a często nieznanych...
czy możliwe jest,że duch jednej osoby...chodzi mi o to czy taki Leonard Cohen mógłby
nagle stać się kobietą...mało tego...czy jego biała skóra mogła by stać się czarna...
tak za życia...
MIREL WAGNER - "MIREL WAGNER"
Padam na kolana z zachwytu...ach i och...i ach strach pomyśleć,że mogło by dojść do tego
że ta płyta mogłaby być nie wydana na rynku europejskim...

Ma 23 lata, a śpiewa odkąd skończyła 16. Urodziła się w Etiopii, ale wychowywała w Finlandii i to tam właśnie ukazał się jej debiutancki album.
"No Death"
Śpiewa ballady...trochę mroczne...ale miejscami gęsia skórka gwarantowana...

"Red"
ten utwór...jest tak zaśpiewany...ciarki mnie przechodzą
nie mogę się od niego uwolnić...
|
|
Komentarzy:
13
|
|
"godziny..."
2011.10.29 14:12
|
czas goni,ucieka nieubłaganie...i jeszcze dziś to przestawianie zegarków
farta mają Ci co dłużej pośpią...
tak sobie pomyślałem,że dziś dwa muzyczne fragmenty z różnych płyt...
jednak łączy je to,że wybrałem je z albumów zawierających muzykę instrumentalną...
są to moje dwa ulubione nagrania z dwóch chyba najlepszych tegorocznych płyt
z muzyką bez słów
BIOSPHERE - "N-PLANTS"

"Oi-1"
pod spodem kilka słów o Biosphere
bo Biografia ciekawa
Geir Jenssen (ur. 1962 w Tromsø) występujący także pod pseudonimem Biosphere – norweski muzyk tworzący w stylu ambient oraz muzykę elektroniczną. Pochodzi z Tromsø, 400 kilometrów na północ od koła polarnego, co wyjaśnia arktyczne dźwięki w jego muzyce. Pseudonim Biosphere pochodzi od nazwy stacji Biosphere 2 Space Station Project, zamkniętego szklanego budynku w kształcie kuli, zbudowanego na pustyni w Arizonie, w której badano możliwość stworzenia samowystarczalnej stacji kosmicznej; przez parę lat żyło w niej kilka rodzin, całkowicie odciętych od środowiska naturalnego. Jenssen zdecydował na stałe mieszkać w Tromsø, po krótkich pobytach w Brukseli i Oslo. Następnie przeniósł się do Krakowa, gdzie mieszka do dziś.
WELDER - "FLORESCENCE"

"Rusten Sienna"
pod tym pseudonimem ukrywa się nie kto inny
jak Eskmo (czyli Brendan Angelides)
to już marka sama w sobie
przede mną długa noc...niby jedna z wielu
|
|
Komentarzy:
12
|
|
"polak...węgier..."
2011.10.24 21:53
|
"lengyel, magyar két jó barát, együtt harcol, s issza borát"
ta płyta jest tak świetna...jak pyszny jest bogracz który nie chwaląc się gotuję (sam)
YONDERBOI - "PASSIVE CONTROL"
László Fogarasi bo to on kryję się pod pseudonimem Yonderboi...węgierski kompozytor
muzyki elektronicznej,jazzu,folku i hip hopu...

"Come On Progeny"
"Passive Control" utrzymana w trip-hopowym klimacie...dobrze zagrana...
z dobrymi kobiecymi wokalami...

słuchając całej płyty momentami można
złapać gdzieniegdzie węgierskie motywy...
wokalnie udziela się na płycie Charlotte Brandi
nie znam kobietki...ale głos wpasowuję się
w kompozycję...
"She Complains"
|
|
Komentarzy:
11
|